Znów padło na mnie…
Tak się zaczynam zastanawiać nad sensem wypisywania tutaj nazw firm. Przecież jak trafimy na takich kamerzystów – i tak nic nie zrobimy, będzie trzeba jakoś pracować tak czy siak. Przecież kamerzysta z solarium go nie wyłączy, bo “nie będzie mógł pracować”, jeśli jest ich dwóch, to jeden nie usiądzie, bo “pracują na 2 kamery” itp.
Niestety – w ostatnią sobotę znowu źle trafiłem. Ciasny kościółek strasznie – miał być jeden kamerzysta. Oczywiście pojawiło się dwóch. Znana firma z Leszna, nie będę wymieniał nazwy, być może będą to czytać, więc niech wiedzą, co robią źle. Chłopaki młodzi, więc może nieświadomi. Łatwo ich poznać po identyfikatorach przypiętych do marynarki.
Po 1 – współpraca w kościele. Jeden z nich stał przez równą godzinę mszy 1,5 metra za Młodą Parą. Nie wiem, co miał w kadrze, czy ich głowy, czy ołtarz – trudno mi powiedzieć. Kilka raz obrócił się na boki żeby sfilmować rodzinę. Nie przeszkadzało mu, że cały czas jest w kadrze, być może nawet się nie domyślił, że dobrze by było, żeby za młodymi choć przez chwilę nie stał. Próbowałęm wzrokowo nawiązać jakąś współpracę – niestety bezskutecznie. generalnie brak reakcji na obecność fotografa. Robić swoje i niczym się nie przejmować. Dodam, ze ja cały czas przechodziłem schylając się pod kamerą.
Drugi kamerzysta z rozłożonym statywem w miejscu, gdzie właściwie było tylko troszkę miejsca na nas dwóch. Nawet nie zmieniłem szkła, bo nie było jak. Dobrze, że fotografuję na 2 puszki. Większość zdjęć Młodych mam z “żabiej” perspektywy, bo tylko tak mogłem jakoś uniknąć kamerzysty w kadrze.
Po przysiędze, jak młodzi siedzieli i oglądali sobie obrączki – panowie stanęli za nimi i zaczęli sobie przekazywać jakieś uwagi.
2. Przyjęcie. Podczas samej zabawy – wiadomo – można sobie poradzić. Wystarczy robić zdjęcia daleko od kamery i nie ma problemu z przeszkadzaniem.
Ale:
- panowie uważają, że wysłanie im mojego autorstwa zdjęć z pleneru “na okładkę DVD” jest moim świętym obowiązkiem. Wyprowadzam z błędu. Mieli swój aparat – mogli zrobić zdjęcie (w końcu firma ponoć też fotografuje)
- podczas wesela delegują świadkową, by biegała z listą po gościach i zbierała pieniążki na kopie płyt DVD dla gości i na zdjęcia grupowe i młodych (!!!). Przynajmniej godzina pracy dla świadkowej – biaganie z listą i woreczkiem z pieniędzmi (to jakaś lokalna moda?). Dobrze, że zapytałem świadkową, co to za akcja ze zbiórką pieniędzy, bo pewnie bym się o sprawie w ogóle nie dowiedział i goście dostaliby zdjęcia nie mojego autorstwa.
- podczas zdjęć “ustawianych” wykonywanych przez fotografa robią zdjecia własnym aparatem – zapewne, by potem robić odbitki, na które to również zbierają pieniążki mimo obecności głównego fotografa (10 zł za odbitkę 13×18)
Na koniec dodam, że podczas przygotowań współpraca bez zarzutu (na szczęście tylko 1 kamera), podczas samej zabawy również.
Jedno na razie zdjęcie, jak obrobię materiał to może pokażę inne.






















pojawiał się i znikał i nigdy nie wiadomo z której strony. Czy naprawde miałem tylko patrzeć by go nie ustrzelić zamiast zająć się PM…?? Mało tego poprosiłem nieswiadomych gości o przejscie trochę na bok i z nimi nie było problemu, a tu zawodowiec… Efekt miałem tak na co drugim zdjęciu.





Subskrypcja RSS