Archiwa
Rąsia najważniejsza…
Niestety marną są efekty kiedy znajomi którzy na codzień zajmują się czymś , chwytają się za kamere , chcąć “przysługę” wyświadczyć.
Za nic nie rozumieją że takie światło z halogenu mówiąc wprost rujnuje zdjęcie… wrzucam żeby się pośmiać , efektów pracy Pana nie widziałem więc komentować nie będę , chociaż niestety się domyślam. Apel do kumpli , wujków itp niedzielnych kamerzystów aby innm którzy biorą pieniądze za swoją prace nie przeszkadzali jak ci proszą , bo oni naprawdę czasem wiedzą co mówią.


z drugiej strony

Pobrana klatka z filmu który robiłem “maciupeńką” kamerką Pana młodego (na jego życzenie, a jako że przyjacielowi się nie odmawia…) . Pani fotograf z dużego miasta na W (nie Wawa), “pięknie” w trakcie “obrączkowania” wskakiwała w kadr(obiektyw jasny jakiś miała ale 30 stałkę), niezwracając kompletnie uwagi co robię ja. Poczułem się jak jakiś pan ziutek, a sam zwracałem ciągle uwagę żeby jej w kadr nie wchodzić. Notabene widziałem potem efekt jej pracy i był bardzo ładny. Mam propozycję aby portal rozszerzyć również o zachowania nie tylko kamerównów ale i fotopstryków abyśmy wszyscy mogli się uczyć na wzajem.
dąbrowa górnicza
Na ślubie nie pojawiła się ku zdziwieniu pary osoba z którą podpisywali umowę tylko ktoś inny – tak zwany “słup”.
Najbardziej rozśmieszył mnie telefon tego pana do “mocodawcy” już w restauracji z pytaniem co to znaczy, że coś tam miga w kamerze. To świadczy o podejściu do tematu.
Oczywiście kilka ujęć straconych np. wyjście z kościoła.




Subskrypcja RSS