paź
4 dąbrowa górnicza
Komentarze (5)
Na ślubie nie pojawiła się ku zdziwieniu pary osoba z którą podpisywali umowę tylko ktoś inny – tak zwany “słup”.
Najbardziej rozśmieszył mnie telefon tego pana do “mocodawcy” już w restauracji z pytaniem co to znaczy, że coś tam miga w kamerze. To świadczy o podejściu do tematu.
Oczywiście kilka ujęć straconych np. wyjście z kościoła.


Subskrypcja RSS